Piękny deszczowy dzień E.E. Schmitt

Każdy nowy chłopiec wydawał się jej nareszcie tym właściwym; oszołomiona spotkaniem, pod urokiem pierwszych chwil, przypisywała mu cechy, które sobie wymarzyła. Po kilku nocach i dniach, kiedy opadały złudzenia, a kandydat ukazywał się jej oczom w prawdziwej postaci, porzucała go równie zdecydowanie, jak przedtem po niego sięgała. Cierpiała wciąż, próbując pogodzić dwie wykluczające się nawzajem rzeczy: idealizm i przenikliwość umysłu.

To Antoine się w niej zakochał...
Pozwoliła mu na ogniste zaloty, bo był jej obojętny.

Zasypywał ją wciąż uduchowionymi listami, telefonami, bukietami oraz zaproszeniami na interesujące wieczory – okazał się przy tym na tyle zabawny, tak konsekwentny i błyskotliwy, że Hélène, trochę z braku zajęcia, ale bardziej dlatego że nie przyszpiliła jeszcze do tej pory w swym zielniku równie gigantycznego osobnika, pozwoliła mu uwierzyć, że ją uwiódł.

Z tego, co mówił, wynikało, że jest śmiertelnie zakochany.
Uśmiechała się tylko bez słowa.